Komu gender miły?
Od dłuższego czasu nasila się, również w naszym kraju konflikt wokół ideologii gender. Gender mainstreaming – strategia na rzecz równego traktowania kobiet i mężczyzn polega na włączeniu tej zasady w główny nurt polityczny. Lansowana jest przez lewicowe i lewackie ośrodki polityczne, a z drugiej strony potępiana przez Kościół i polityczne nurty prawicowe uznające tradycyjne wartości. Główna batalia rozgrywa się obecnie na forum Rady Unii Europejskiej oraz gremiów Organizacji Narodów Zjednoczonych. Tutaj oficjalnie lobowana i manifestowana jest strategia LGBT (Lesbians, Gays, Bisexuals, Transgenders), czyli na rzecz grup osób transgenerycznych. Wytyczne na rzecz promowania i ochrony wszystkich praw człowieka przysługujących lesbijkom, gejom, osobom biseksualnym i transpłciowym przyjęte zostały przez Radę Unii Europejskiej 24 czerwca 2013 roku. Niedługo potem, 29 czerwca 2013 podczas 22-giej sesji Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE w Stambule, odrzucona została rezolucja wzywająca państwa członkowskie do akceptacji tzw. „Zasad z Dżakarty”. Stanowią one zbiór roszczeń wysuwanych przez środowiska LGBT pod adresem państwowych systemów prawnych. Kolejne „zielone światełko” dla strategii dało głosowanie na forum Parlamentu Europejskiego w dniu 4-go lutego 2014 roku w którym większością głosów przyjęta została rezolucja „w sprawie unijnego planu przeciwdziałania homofobii i dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową”. Projekt rezolucji zgłosiła liderka austriackiej grupy Zielonych Ulrike Lunacek. Konsekwencją przyjęcia tego dokumentu może być zaostrzenie kryteriów rozdziału dotacji unijnych, uwzględniając w ich zakresie założenia polityki gender.
O co w tej przepychance chodzi?
Jeśli nie wiadomo o co chodzi to na ogół pada podejrzenie, że chodzi o pieniądze. W tym wypadku podejrzenie jest wielce trafne. Przykładem jest choćby postulowane w ramach polityki gender
wprowadzenie do szkół tzw. edukacji seksualnej uwzględniającej poglądy ideologów LGBT na kwestię orientacji seksualnej. A więc nowelizacja programów nauczania, nowe podręczniki etc. Dalej system ten nowe ramy biurokratycznego nadzoru, monitorowania strategii LGBT i wiele innych rozwiązań, łącznie ze wspomnianym zaostrzeniem kryteriów dystrybucji środków unijnych w państwach członkowskich.
Trudno posądzać, by ideolodzy gender kierowali się dobroczynnością i chęcią niesienia prawdziwej pomocy tym wszystkim, których określa się jako środowisko LGBT.
Nie wiadomo, czy istnieją rzetelne badania w tym środowisku, z których wynikałoby, że ludzie ci w pełni zgadzają się z tym co im ideologia gender proponuje. Jest natomiast coraz więcej publikacji na temat wyników badań wskazujących na mnożące się w tym środowisku patologie. Przykładem tu jest choćby raport Marka Regnerusa zatytułowany „How different are the adult children of parents who have same – sex relationships?”. Ukazanie się tej publikacji w 41 numerze z roku 2012 prestiżowego czasopisma Social Science Research wywołało prawdziwą panikę lobby homoseksualnego, ponieważ uzyskane przez tego naukowca wyniki zdecydowanie różnią się od dotychczasowych ustaleń dotyczących homoseksualnego rodzicielstwa, promowanych przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne. Eurodeputowani lobujący na rzecz strategii LGBT nie składają jednak broni i apelują o starania w ramach Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na rzecz usunięcia zaburzeń tożsamości płciowej z listy zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania.
Kolejną perspektywą dla ideologii gender jest zbicie kapitału politycznego. Ma ona na celu wzmocnić wpływy popierających lewicowych ugrupowań, chętnych obalić utrwalone systemy wartości. Rodzi to przy okazji zagrożenie powstania nowej dyskryminacji przeciwników tej ideologii.
Jaki kurs obierze Polska?
Rozwój ideologii gender w naszym kraju postępuje systematycznie od początków lat 90-tych ubiegłego stulecia, stając się coraz bardziej narzędziem ostrej walki politycznej.
Od 2001 roku działa Kampania Przeciw Homofonii – jako instytucja pożytku publicznego.
Pod patronatem Marii Szyszkowskiej powstał w roku 2004 pierwszy projekt ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich. Przewidywał on, że osoby tej samej płci będą mogły zarejestrować związek w Urzędzie Stanu Cywilnego. Nie znalazło to jednak uznania w naszym parlamencie. Ostatnio pojawiły się pomysły odebrania wcześniej udzielonych dotacji unijnych podmiotom i instytucjom nie respektującym zasad polityki gender.
Wielu polityków rządzącego ugrupowania temat ideologii gender bagatelizuje, utrzymując że jest to temat wywołany w naszym kraju głównie przez Kościół Katolicki i opozycję. Opinię tą potwierdziła Rzecznik Rządu Małgorzata Kidwa-Błońska w swoim świeżym wywiadzie udzielonym w ramach cyklu „Rozmowy na obcasach”. Minister Agnieszka Kozłowska-Rajewicz Pełnomocnik Rządu do Spraw Równego Traktowania nie zauważa prób wprowadzania pilotażowych programów postulujących ideologię gender do niektórych przedszkoli. Mnożą się więc petycje i listy protestacyjne.
Z drugiej strony aktywizują się partie i ugrupowania prawicowe w kierunku przeciwdziałania ideologii gender, wskazując na szkodliwość burzenia odwiecznego porządku świata. Generalnie akceptują utrwalone już zasady równouprawnienia kobiet i mężczyzn w kwestii równości wobec prawa, dostępu do dóbr i usług, przywilejów, awansów, równego wynagradzania za tą samą pracę. Przeciwstawiają się zdecydowanie eliminowaniu różnic biologicznych i najważniejszych ról jakie w życiu pełnią kobiety i mężczyźni.
Stan prawny wobec ideologii gender w Polsce budzi niezadowolenie instytucji Unii Europejskiej. Dotyczy to braku akceptacji ideologii gender ze strony dużej części naszego społeczeństwa oraz dyskryminacji osób grupy LGBT z powodu braku unormowań prawnych dla zawierania różnych związków partnerskich.
„Ślub” przed panią notariusz
Problem dania satysfakcji osobom LGBT poprzez unormowanie zasad możliwości zawierania związków partnerskich ma już u nas swoją historię. Fiasko z pomysłem pani Marii Szyszkowskiej na krótko zniechęciło kolejnych amatorów dogodzenia LGBT. Pojawiło się zaraz kilka pomysłów rozwiązania tej kwestii. Niestety spory wokół nich nie doprowadziły do uchwalenia stosownych przepisów. Wreszcie sprawy w swoje ręce wzięła rządząca Platforma Obywatelska, ale i tu nie było zgodności między frakcją bardziej konserwatywną a lewicującą. Wreszcie powołany został zespół klubowy złożony z posłów PO: Elżbiety Achinger, Artura Dunina i Jerzego Kozdronia. Po długich bojach wypracowany został projekt ustawy o związkach partnerskich określany jako projekt posła Artura Dunina. Poddany jednak został dalszej modyfikacji przyjmując nazwę projektu ustawy o wspólnym pożyciu.
W tejże wersji projekt definiuje „wspólne pożycie” jako „trwałe utrzymywanie pomiędzy dwoma osobami, które nie są związane węzłem małżeńskim, więzi fizycznych, emocjonalnych i gospodarczych”. Wprowadza on między innymi możliwość zawierania związków o wspólnym pożyciu przed notariuszem. Prowadzony byłby centralny rejestr „wspólnych pożyć”.
Poseł Artur Dunin, autor projektu PO w związków partnerskich, który został wcześniej odrzucony przez Sejm, również głosami części posłów PO, przyznał, że do swojego projektu zdecydował się wprowadzić jedną zmianę, czyli wykreślić zapis, który umożliwiałby rejestrowanie związków partnerskich w urzędzie stanu cywilnego. Daje to szerokie możliwości lobowania notariatów.
Projekt ten czeka jeszcze przeprawa w parlamencie.
Andrzej Baczewski